Jak to się wszystko zaczęło
Zaczynałam jako wirtualna asystentka i przez długi czas zwyczajnie wymieniałam swój czas na godziny pracy. Im dłużej to robiłam, tym mocniej czułam zmęczenie tym układem: żeby zarobić więcej, musiałam pracować więcej, bez końca. To dojrzewało we mnie stopniowo, aż zaczęłam budować dla siebie coś, co pracuje również wtedy, kiedy ja nie pracuję aktywnie.
Dziś wszystko, co polecam swoim klientkom, najpierw testuję na sobie. Newsletter, automatyczne ścieżki sprzedaży, cały ten system pracujący w tle: zanim to komuś zaproponuję, sama najpierw wdrażam to we własnym biznesie. Do tego dochodzi mój naturalny rytm pracy (jestem generatorką w Human Design), więc wiem, kiedy mam energię do działania, a kiedy lepiej odpuścić i zaufać temu, co już ustawiłam.
