6 problemów z lejkiem w newsletterze, które mogą blokować Twoją sprzedaż (i co z nimi zrobić)

Masz newsletter, lead magnet, automatyzacje i kilka maili powitalnych… a mimo to wciąż czujesz, że coś tu nie działa tak, jak powinno?

Uspokoję Cię – to normalne!
Wiele moich klientek – dietetyczki, edukatorki, coachki, ekspertki online – ma dokładnie ten sam problem. Lejek niby jest, ale nie prowadzi do sprzedaży. Brakuje połączenia między „zapisz się” a „kup teraz”. Albo wszystko jest ustawione, ale nic się nie dzieje, a Ty nie masz pojęcia dlaczego.

W tym artykule pokażę Ci 6 typowych problemów z lejkiem w newsletterze, które mogą blokować Twoje efekty – i podpowiem, co możesz zrobić, żeby to w końcu zaczęło działać. Bez stresu, bez miliona narzędzi, krok po kroku 💌

A jeśli chcesz konkretną mapę działania – zerknij na mój przewodnik:

moneyletter

1. Brak konkretnego celu w lejku

Zaskakująco często spotykam się z lejkami, które… nie mają żadnego celu 🤯 Jest formularz zapisu, są automaty, kilka powitalnych maili – ale nie wiadomo, dokąd to wszystko prowadzi. A bez jasno określonego celu lejek nie działa, tylko „się dzieje”.

Twój lejek powinien mieć jedno konkretne zadanie – np. doprowadzić do zakupu produktu cyfrowego, zapisać na konsultację, sprzedać mini kurs albo przygotować do udziału w wyzwaniu.

Zadaj sobie pytanie:
👉 „Co chcę, żeby moja subskrybentka zrobiła na końcu tej sekwencji?”

Gdy to wiesz – możesz dopasować treści, strukturę maili i ofertę tak, żeby prowadziły do tego jednego działania. Lejek to nie przypadek. To ścieżka z punktem A i punktem B 🚶‍♀️💌

2. Lead magnet nie przyciąga właściwych osób

Częsty problem w lejku? Lead magnet, który zbiera “klikaczy”, a nie przyszłe klientki. Brzmi ostro, ale to ważne rozróżnienie. Jeśli oferujesz coś „dla wszystkich” – np. e-book z ogólnymi wskazówkami, które można znaleźć w Googlach – to przyciągniesz przypadkowe osoby, a nie te, które naprawdę są gotowe kupić.

Dobrze dobrany lead magnet:
✔ rozwiązuje konkretny problem Twojej idealnej klientki,
✔ jest powiązany tematycznie z tym, co sprzedajesz,
✔ daje szybki efekt lub uczy czegoś użytecznego,
w naturalny sposób prowadzi dalej – do Twojej oferty.

Pamiętaj – dobry lejek zaczyna się od dobrze dobranego tematu zapisu. Jeśli pierwsze wrażenie jest niedopasowane, to nawet najlepsza automatyzacja nie pomoże.

Jeśli chcesz poznać sprawdzone pomysły na lead magnet i sposoby na promocję – zajrzyj do wpisu jak skutecznie zwiększać listę subskrybentów newslettera 📥


3. Zbyt ogólne lub mało angażujące maile

Masz ustawioną automatyzację, ale czujesz, że Twoje maile „przelatują” bez echa? Nikt nie odpowiada, nikt nie klika, nikt nie kupuje? Wcale nie musi to znaczyć, że Twój produkt jest zły – możliwe, że problem tkwi w treści.

Częsty błąd to:

  • zbyt ogólne komunikaty („Cześć! Tu mój nowy wpis na blogu…”),
  • brak konkretnych korzyści dla odbiorczyni,
  • brak emocji, osobistego tonu i zaangażowania.

W automatycznym lejku też można (i trzeba!) budować relację 💌 Twoje maile powinny:
✔ mówić do jednej konkretnej osoby,
✔ poruszać ważne dla niej tematy,
brzmieć jak od Ciebie – a nie jak z korpo newslettera.

Zamiast skupiać się tylko na tym, co chcesz przekazać, pomyśl: „Co moja odbiorczyni czuje, czego potrzebuje i co pomoże jej zrobić kolejny krok?” To naprawdę robi różnicę ✨

4. Lejek kończy się… w próżni

To częstszy problem, niż mogłoby się wydawać: subskrybentka przechodzi przez całą automatyzację, dostaje maile, może nawet coś kliknie – ale nie dostaje jasnej propozycji, co ma zrobić dalej. Efekt? Zero działania. Lejek się kończy, a Ty nie masz żadnej informacji zwrotnej – ani sprzedaży, ani rozmowy, ani zaangażowania.

Lejek powinien prowadzić do konkretnego działania:

  • zakupu produktu cyfrowego,
  • zapisu na konsultację,
  • pobrania kolejnego materiału,
  • dołączenia do masterclassa.

Jeśli na końcu nie ma wezwania do działania (call to action) – subskrybentka po prostu odpływa. A przecież była tak blisko!

🧩 Zadbaj, żeby Twój lejek nie był tylko „fajną sekwencją powitalną”, ale logicznie prowadził do oferty, z której odbiorczyni naprawdę może skorzystać.

A jeśli nie masz jeszcze przemyślanej sekwencji wstępnej (czyli tych pierwszych kilku maili, które prowadzą subskrybentkę od zapisu do pierwszej oferty) – to może być właśnie ten brakujący element!

📩 Zobacz, dlaczego sekwencja wstępna to MUST HAVE w Twoim newsletterze i jak może uporządkować cały lejek – nawet jeśli dopiero zaczynasz.

5. Brak spójności między lead magnetem, mailami a ofertą

Wyobraź sobie, że ktoś zapisuje się na Twój lead magnet o organizacji czasu, dostaje kilka maili z tipami o produktywności… a na końcu proponujesz jej zakup kursu o budowaniu marki osobistej 🤷‍♀️ Trochę jakbyś zaprosiła kogoś na kawę, a potem podała rosół.

Brzmi zabawnie, ale właśnie tak wygląda wiele lejków: fajne treści, dobrze napisane maile – ale wszystko o czymś innym. W efekcie odbiorczyni nie rozumie, po co to wszystko było i… nie podejmuje żadnego działania.

Lejek działa, gdy każdy jego element:
✔ wynika z poprzedniego,
✔ buduje ciekawość i potrzebę,
prowadzi do oferty, która jest logicznym kolejnym krokiem.

Zadbaj o spójność – nie tylko wizualną, ale przede wszystkim tematyczną i strategiczną. Wtedy każda kolejna wiadomość będzie miała sens – i będzie prowadziła do decyzji ✨ świetna okazja, żeby pokazać jej jakość Twoich produktów lub usług, zanim jeszcze zaproponujesz coś większego ✨

6. Zbyt skomplikowana techniczna konstrukcja lejka

Automatyzacje, tagi, segmentacje, warunki, gałęzie, scenariusze… łatwo się w tym wszystkim pogubić 😵‍♀️ Zwłaszcza jeśli dopiero zaczynasz – albo próbujesz odwzorować „idealny lejek” z jakiegoś kursu czy tutorialu, który nijak nie pasuje do Twojego stylu pracy.

Efekt?

  • Spędzasz godziny nad narzędziem zamiast nad treścią,
  • Czujesz frustrację, bo „coś nie działa”,
  • A cała koncepcja lejka zaczyna przypominać labirynt.

A przecież lejek nie musi być skomplikowany, żeby działał.
Często najlepiej działają te najprostsze:
👉 zapis → kilka wartościowych maili → konkretna propozycja.

Zamiast tworzyć system jak z NASA, skup się na tym, żeby każda część lejka miała sens, działała sprawnie i prowadziła Twoją odbiorczynię za rękę. Technologia ma Cię wspierać – nie paraliżować 💡

Podsumowanie: Lejek, który działa – krok po kroku

Budowanie lejka w newsletterze nie musi być skomplikowane ani przytłaczające. Czasem wystarczy przyjrzeć się kilku kluczowym elementom: czy wszystko prowadzi do konkretnego celu? Czy Twoje treści budują relację? Czy technicznie wszystko gra – i nie zniechęca już na starcie?

Jeśli zauważyłaś u siebie któryś z tych problemów – nie martw się. To nie znaczy, że robisz coś źle. To znaczy, że możesz to usprawnić – i czerpać więcej radości i efektów z newslettera ✨

moneyletter