Mity o email marketingu, w które ciągle wierzysz (i które sabotują Twoją sprzedaż)

Masz wrażenie, że email marketing to już przeżytek? A może boisz się, że nie masz „dość dużej” listy, żeby w ogóle zacząć? 😅 Spokojnie – jesteś w dobrym miejscu.
W tym artykule obalę najczęstsze mity o newsletterach, które blokują kobiety w biznesie przed korzystaniem z jednego z najskuteczniejszych narzędzi sprzedażowych online.

📬 Na końcu znajdziesz też zaproszenie do mojego newslettera – jeśli chcesz dostawać cotygodniową dawkę wiedzy i inspiracji o tym, jak rozwijać biznes z lekkością i pewnością siebie, koniecznie dołącz!

Mit 1: „Newsletter już nie działa – ludzie nie czytają maili”

To jedna z najczęstszych obaw, które słyszę: „Kto to dziś czyta maile?” A prawda jest taka, że czytają – tylko nie wszystkie. Jeśli Twoje wiadomości są generyczne, nudne albo nie wiadomo, do kogo kierowane – tak, wskaźnik otwarć maili będzie niewielkie lub wiadomości prawdopodobnie wylądują w koszu.

Ale jeśli:

  • piszesz do konkretnej osoby (a nie do wszystkich),
  • dzielisz się wartością, a nie tylko ofertą,
  • budujesz relację i zaufanie (a nie tylko „sprzedajesz”),

to Twoje maile będą nie tylko czytane, ale też klikane i przekształcane w sprzedaż.
Ba! Twoje subskrybentki mogą czekać na kolejnego maila jak na nowy odcinek ulubionego serialu – bo będą wiedziały, że zawsze znajdą w nim coś ciekawego, pomocnego lub inspirującego.

Email marketing nadal działa – tylko trzeba go robić świadomie i strategicznie.


Mit 2: „Nie mam dużej listy, więc nie ma sensu nic wysyłać”

To przekonanie potrafi skutecznie zablokować działanie. Wiele kobiet myśli: „Mam tylko 30 osób na liście – co ja im będę pisać?” Tymczasem to właśnie na początku masz największą szansę zbudować prawdziwą relację z odbiorczyniami.

📌 Mała lista = większe zaangażowanie, więcej odpowiedzi, więcej interakcji. Możesz łatwiej testować pomysły, dopytać, co jest pomocne, i stworzyć taką komunikację, która naprawdę trafia w punkt.

Zanim zaczniesz wysyłać maile do setek osób, warto nauczyć się rozmawiać z tymi pierwszymi pięćdziesięcioma. To z nimi wypracujesz styl, sposób prowadzenia korespondencji i nawyk regularnej komunikacji. Taka baza będzie bezcenna, kiedy Twoja lista zacznie rosnąć.

A co najważniejsze:
Twoja pierwsza sprzedaż może przyjść z listy, która ma 20, 30, 50 osób – jeśli to są osoby zainteresowane tym, co robisz. Nie liczby się liczą, tylko jakość relacji.


Mit 3: „Żeby mój newsletter sprzedawał, muszę być świetną copywriterką”

Nie musisz znać wszystkich technik sprzedaży, storytellingu i perswazji, żeby Twoje maile działały. To, co naprawdę sprzedaje, to autentyczność, konsekwencja i dobrze zaprojektowana ścieżka.

Twoje czytelniczki nie oczekują idealnych fraz – chcą:

  • zrozumienia ich problemów,
  • konkretnej wartości,
  • i odrobiny Twojej osobowości w każdym mailu 💌

Masz swój sposób pisania, swoje tempo i swoje doświadczenie – i to wystarczy, żeby zbudować relację, która prowadzi do współpracy. Możesz pisać prosto, krótko, po swojemu – a i tak mieć efekt: „To było dokładnie o mnie!”.

Copywriting to umiejętność, którą można rozwijać z czasem. Ale Twoja siła nie leży w byciu copywriterką – tylko w byciu sobą w sposób strategiczny.


Mit 4: „Newsletter to tylko narzędzie do sprzedaży”

Tak, newsletter może sprzedawać – i świetnie, jeśli to robi. Ale jeśli traktujesz go wyłącznie jako kanał sprzedażowy, bardzo szybko Twoje odbiorczynie stracą zainteresowanie.

Newsletter to przede wszystkim narzędzie do budowania relacji. Sprzedaż to efekt uboczny tego, że:

  • regularnie dostarczasz wartość,
  • jesteś obecna w skrzynce swojej społeczności,
  • pokazujesz, jak pomagasz i z kim pracujesz,
  • i dajesz się poznać nie tylko od „ofertowej” strony.

Najlepiej działające maile to te, które łączą wiedzę, osobowość i lekko osadzoną sprzedaż – czyli są autentyczne, pomocne i naturalnie zapraszają do kolejnego kroku.
Czasem wystarczy jedno zdanie z linkiem do oferty, poprzedzone serią wartościowych maili – i gotowe ✨


Mit 5: „Nie mam o czym pisać”

Ten mit potrafi skutecznie zatrzymać nawet najbardziej zaangażowaną właścicielkę biznesu. Bo skoro nie masz nowego produktu, kampanii ani spektakularnych kulis… to po co pisać, prawda?

Ale prawda jest taka, że pisanie newslettera to nie ciągła promocja – to ciągła obecność. Twoje odbiorczynie chcą:

  • wiedzieć, nad czym pracujesz,
  • dostać prostą wskazówkę, która coś im ułatwi,
  • zobaczyć, że jesteś w procesie, tak jak one.

Możesz pisać o tym, z czym przychodzą do Ciebie klientki, na jakie pytania odpowiadasz na konsultacjach, co właśnie uprościłaś w swoim systemie.
Czasem najbardziej angażujące maile to te najprostsze – jeden temat, jeden wniosek, jedno zdanie, które wybrzmiewa.

A jeśli chcesz w ciągu 1,5 h zyskać gotowych kilkadziesiąt pomysłów na newsletter na najbliższe tygodnie, a nawet miesiące – koniecznie zerknij do mojego szkolenia “Odczarujmy Twój newsletter!”.


Newsletter to nie magia – to strategia (i relacja)

Email marketing wcale nie musi być skomplikowany czy zarezerwowany „tylko dla dużych marek”.
Wystarczy, że przestaniesz wierzyć w mity i zaczniesz traktować newsletter jako:

💌 narzędzie budowania relacji,
💡 przestrzeń do dzielenia się wiedzą i podejściem,
🚀 strategiczny kanał wspierający Twoją sprzedaż – bez presji i nachalności.

Zbudowanie dobrej listy i stylu pisania to proces – ale im szybciej zaczniesz, tym szybciej zobaczysz efekty.

Jeśli chcesz się uczyć tego prostym językiem, bez zadęcia i w kobiecym rytmie – zapraszam do mojego newslettera ✨

👉 Cotygodniowa dawka wiedzy i inspiracji dla przedsiębiorczych kobiet, które szukają prostych rozwiązań, by rozwijać swój biznes z lekkością i pewnością siebie.
Zapisz się poniżej i przy okazji odbierz dostęp do bezpłatnego poradnika 🫶

moneyletter