Newsletter to coś więcej niż tylko sposób na “bycie w kontakcie z odbiorcami”. To może być jedno z Twoich najlepszych narzędzi sprzedażowych – pod warunkiem, że podejdziesz do niego strategicznie.
Tylko… co to właściwie znaczy „strategicznie”?
Zamiast dawać Ci gotowy szablon (bo każdy biznes jest inny), przygotowałam 10 pytań, które pomogą Ci złapać właściwy kierunek.
Potraktuj je jak mapę – im szczerzej sobie na nie odpowiesz, tym większa szansa, że Twój newsletter zacznie nie tylko angażować, ale też zarabiać na siebie regularnie.
Gotowa? To zaczynamy!
1. Czy piszę do konkretnej osoby – mojej idealnej klientki – czy do wszystkich naraz?
Zasada jest prosta: kiedy próbujesz pisać do wszystkich, tak naprawdę nie trafiasz do nikogo.
Zastanów się: kogo masz przed oczami, kiedy siadasz do pisania maila? Czy widzisz konkretną kobietę – z jej codziennością, marzeniami, frustracjami? Czy znasz jej język, poczucie humoru, sposób myślenia?
Im bardziej obraz tej osoby jest „żywy” w głowie, tym łatwiej będzie Ci pisać tak, żeby pomyślała:
„O matko, to o mnie!”
To właśnie ta lekka personalizacja sprawia, że Twoje treści stają się bliskie i trafiają tam, gdzie trzeba.
2. Czy każdy mój mail ma jedno, konkretne CTA (wezwanie do działania)?
Jedna wiadomość = jeden cel. Proszę, zapisz to na kartce i zapamiętaj bardzo dobrze.
Chcesz, żeby ktoś przeczytał wpis na blogu? Zapisał się na webinar? A może kupił Twój produkt? Świetnie – ale wybierz jedno z tych działań.
Kiedy w jednym mailu zapraszasz do trzech różnych rzeczy, to szanse są takie, że… odbiorczyni nie kliknie w żadną. Za dużo opcji potrafi sparaliżować.
Zanim więc zaczniesz pisać, zadaj sobie dwa pytania:
👉 Co chcę, żeby zrobiła po przeczytaniu tego maila?
👉 Co chcę, żeby poczuła? Jaką emocję chcę w niej wywołać?
Te dwa pytania pomogą Ci stworzyć wiadomość, która nie tylko działa, ale też zostaje w głowie.
3. Czy mam określoną regularność wysyłki i naprawdę się jej trzymam?
Brzmi nudno? Może. Ale właśnie regularność buduje zaufanie.
Jeśli obiecasz swoim odbiorczyniom, że będziesz pisać w każdy czwartek – to po jakimś czasie… one naprawdę zaczną na Ciebie czekać. Twoje maile staną się częścią ich rytmu.
Ale jeśli raz wyślesz coś w środę, potem dwa tygodnie ciszy, a potem trzy maile w jeden dzień? No cóż. To trochę jak znajoma, która pojawia się i znika bez słowa – niby fajna, ale trudno na niej polegać.
Nie musisz pisać często. Wystarczy, że ustalisz częstotliwość, która jest realna dla Ciebie – i potraktujesz ją jak daną obietnicę.
Nawet jeśli życie się dzieje – piszesz.
Bardzo lubię pewne zdanie mojej mentorki, która zawsze mi powtarza: “To nie Ty masz być systematyczna, tylko Twoje treści mają być systematyczne”. Co to oznacza? Możesz napisać newslettery na cały miesiąc czy kwartał jednego dnia, nie musisz ich pisać co tydzień. Warto korzystać z opcji planowania wysyłki, dzięki czemu maile będą wysyłane każdego tygodnia,
4. Czy wiem, które maile budują relację, które sprzedają, a które pokazują mnie jako ekspertkę?
Twój newsletter to coś więcej niż skrzynka z promocjami – to przestrzeń, w której możesz tworzyć więź, budować zaufanie i pomagać. A żeby robić to skutecznie, warto znać cztery główne typy wiadomości:
- Maile budujące relacje – dzielisz się swoją historią, kulisami, przemyśleniami. Pokazujesz, że po drugiej stronie też jest człowiek.
- Maile budujące autorytet – uczysz, tłumaczysz, podpowiadasz. Dajesz wartość i pokazujesz, że wiesz, o czym mówisz.
- Maile sprzedażowe – zapraszasz do zakupu, przedstawiasz ofertę, pomagasz podjąć decyzję.
- Maile zwiększające zaangażowanie – zachęcasz do odpowiedzi, ankiety, kliknięcia, reakcji. To Twoje narzędzie dialogu z listą.
Każdy z tych typów ma swoją rolę. Jeśli je świadomie łączysz i balansujesz, Twój newsletter działa jak dobrze poprowadzona rozmowa.
Chcesz nauczyć się pisać maile, na które Twoje subskrybentki będą wprost czekały jak na kolejny odcinek ulubionego serialu?
Sprawdź mini-kurs Zamieniaj Subskrybentki w Klientki dzięki mailom!

5. Co dzieje się po zapisie – czy moje subskrybentki czują się zaopiekowane od samego początku?
Wyobraź sobie, że ktoś właśnie zapisał się na Twój newsletter. Kliknął „dołącz”, potwierdził maila… i co dalej?
Jeśli po zapisaniu dostaje tylko jedno suche „Dziękuję, jesteś zapisana!” – to właśnie straciłaś moment największego zaangażowania swojej nowej subskrybentki.
Pierwsze dni po zapisie to złoty moment – masz świeżą uwagę, zainteresowanie, otwartość. Warto to wykorzystać i od razu zbudować relację.
Dobrze zaprojektowana sekwencja powitalna działa za Ciebie 24/7. Pomaga nowym osobom poczuć:
– „Okej, wiem, gdzie jestem”
– „Lubię styl tej osoby”
– „Chcę tu zostać na dłużej”
To moment, w którym wprowadzasz odbiorczynię do swojego świata – i pokazujesz, co może zyskać, będąc na Twojej liście.
6. Czy każdy mój mail kończy się choćby krótką stopką sprzedażową?
Nie każdy mail musi sprzedawać… ale każdy może przypominać o Twojej ofercie – delikatnie, nienachalnie, na końcu wiadomości.
To właśnie tam warto dodać krótką stopkę w stylu:
– „Jak możemy razem pracować?”
– „Sprawdź moje wsparcie 1:1”
– „Zobacz, co mogę dla Ciebie zrobić”
Taka wzmianka to nie reklama, tylko przypomnienie, że jesteś dostępna z konkretnym rozwiązaniem. Twoje odbiorczynie mogą czytać Twoje maile przez tygodnie, zanim zdecydują się na zakup – ale jeśli nigdy nie wspominasz o swojej ofercie, mogą nawet nie wiedzieć, że coś sprzedajesz.
Stopka sprzedażowa to jak podpis, który mówi:
„Jeśli to, co czytasz, Ci się podoba – możesz pójść krok dalej.”
7. Czy mam dla klientki kolejną propozycję, kiedy już zdecyduje się na zakup?
Twój newsletter nie kończy swojej roli, gdy ktoś kliknie „kup teraz”.
Właśnie wtedy może zacząć się coś jeszcze ważniejszego: długofalowa relacja i kolejna sprzedaż.
Zastanów się: co dzieje się po zakupie?
Czy klientka dostaje coś więcej niż tylko dostęp do produktu?
A co dalej?
Czy masz przygotowaną kolejną ofertę, coś bardziej zaawansowanego, gęębszego, dopasowanego do następnego etapu jej rozwoju?
Dobrze zaplanowana ścieżka klientki sprawia, że Twój newsletter działa jak system – i pomaga obecnym klientkom wracać po więcej.
8. Czy masz porządek na swojej liście mailowej? Czy nie płacisz przypadkiem za nieaktywne osoby?
Platformy do mailingu rozliczają Cię głównie za liczbę subskrybentów.
Ale… ilu z nich naprawdę czyta Twoje maile?
Jeśli na Twojej liście od miesięcy siedzą setki nieaktywnych osób, które nie otwierają wiadomości – to nie tylko niepotrzebny koszt, ale też gorsze statystyki.
Twoja otwieralność spada, a Ty tracisz z oczu tych, którzy naprawdę są zainteresowani.
Dlatego co jakiś czas warto zrobić porządki:
📌 wyłapać nieaktywnych,
📌 wysłać mail reaktywacyjny z pytaniem „zostajesz czy się żegnamy?”,
📌 i… usunąć tych, którzy nie odpowiadają.
Mniejsza, ale zaangażowana lista to lepszy wynik, niż wielka baza widzów-duchów, którzy tylko zajmują miejsce i psują statystyki.
9. Co mogę zrobić, żeby więcej osób otwierało moje maile?
Możesz pisać świetne treści, ale jeśli nikt ich nie otworzy – cała praca idzie na marne.
Dlatego otwieralność to coś, o co warto dbać regularnie i strategicznie.
Na co zwrócić uwagę?
🔧 Technikalia – czy masz dobrze ustawione SPF, DKIM, DMARC? Czy Twoja domena jest autoryzowana? Te elementy decydują, czy wpadniesz do skrzynki… czy do spamu.
🧪 Tytuły wiadomości – testujesz różne wersje? Stosujesz A/B testy? Zmieniasz długość, formę, ton? Czasem jedno słowo może zdecydować, czy mail zostanie otwarty.
⏰ Czas wysyłki – testuj różne dni i godziny. Twoja grupa może najlepiej reagować np. w niedzielny wieczór albo w środę rano – ale dopóki nie sprawdzisz, nie wiesz.
📈 Analiza wyników – regularnie sprawdzaj statystyki. Co działa najlepiej? Jakie tematy przyciągają? Jakie godziny? Jakie CTA?
Otwieralność to nie magia. To efekt testowania, obserwacji i ciągłego dopasowywania się do tego, jak zachowują się Twoje odbiorczynie.
10. Czy mam bazę pomysłów, do której mogę sięgnąć, gdy nie mam czasu (albo weny)?
Prawda jest taka: nie zawsze będzie Ci się chciało pisać.
Czasem będziesz miała pełną głowę innych rzeczy. Czasem po prostu zabraknie Ci pomysłu.
I właśnie dlatego warto mieć coś, co ratuje w takich momentach:
📌 swój bank pomysłów,
📌 listę tematów,
📌 zapisane pytania od klientek,
📌 inspiracje z życia, komentarzy, rozmów.
Dzięki temu nie zaczynasz od pustej kartki. Wystarczy zerknąć, wybrać jeden temat – i już wiesz, o czym pisać.
A jeśli chcesz ułatwić sobie życie jeszcze bardziej – przygotowałam coś specjalnego.
Zapisz się i odbierz 12 szybkich i sprytnych pomysłów na regularną sprzedaż z newslettera!
To gotowe strategie i szablony, które możesz wdrożyć od razu – nawet jeśli masz mało czasu i głowę gdzie indziej.
https://www.martamikolajczak.pl/moneyletter/👉 Kliknij tutaj i odbierz swoje 12 pomysłów →





